Zabudować przyrodę?

Poprawa pogody zachęci nas zapewne do wyjazdów poza tereny zurbanizowane. Przy tej okazji można, choćby przez chwilę zastanowić się nad tym, jak daleko powinno być posunięte prawo ochrony przyrody, czy ujmując szerzej - ochrony środowiska.

Sprawę można analizować z różnych punktów widzenia. My popatrzmy z punktu widzenia możliwości zabudowy. Będą występować tutaj sprzeczne wzajemnie perspektywy. Z jednej strony perspektywa właściciela danej nieruchomości, czy inwestora, którzy uważając, że mają prawo do konkretnego gruntu, powinni móc zrobić z tym gruntem możliwie najwięcej. Z drugiej strony przyrodnicy, organy ochrony środowiska, których "zawodem" jest szersza dbałość o środowisko i zachowanie jego dotychczasowych walorów.



Zapewne tego rodzaju sporów występuje w praktyce bardzo dużo. Słyszymy o pomysłach rozbudowy kolejki na Kasprowym, uruchomieniu większych tras narciarskich, a także - w innej już skali - zabudowy terenów cennych przyrodniczo. Wątpliwości mogą budzić nawet takie przypadki, kiedy teren nie jest objęty żadną formą ochrony przyrody, ale niewątpliwie posiada walory przyrodnicze.

Rozwiązaniem może być tutaj znów planowanie przestrzenne. Ale wyłącznie - takie racjonalne planowanie, respektujące koncepcję zrównoważonego rozwoju. Zgodnie z nią, powinniśmy zachować kompromis między ochroną przyrody, środowiska, a rozwojem technicznym, technologicznym człowieka. Mamy często konkretnie wspierające tę koncepcję instytucje prawne, jak chociażby ocenę oddziaływania na środowisko, pozwalającą wypracować właśnie najmniej szkodliwe rozwiązanie dotyczące danej inwestycji. Rzecz jasna, diabeł tkwi w szczegółach, przy konkretnych stanach faktycznych te piękne założenia stają się niejasne i nawet konfliktogenne. Tym niemniej, chyba niniejszy "kompromisowy" kierunek ustawodawstwa wydaje się słuszny.
Trwa ładowanie komentarzy...